— Pradziadka?... Nie!...

— A ja pani szukałem po całym zamku. Andrzej wprowadził mnie na ślad.

— Ja zbłądziłam, zaszłam do tej sali zupełnie wypadkowo.

— I rozmawiała pani z mymi przodkami?

Spojrzała na niego zdziwiona.

— Pan jest jasnowidzący!

— Więc odgadłem?

— Po części. Ja tylko odpowiadałam, oni mówili do mnie.

— Co mówili?

— Nakazywali mi wyjść stąd — rzekła z przymuszonym uśmiechem.