— Trochę się nam rozhukały muzy.
— Co, nosiły?! — krzyknęła pani Idalia.
— Niech się ciocia nie boi, wszystko dobrze. Najlepszy dowód, żeśmy cali.
— Lucia musiała się przestraszyć.
— Toteż krzyczała jak najęta.
— A czy wiesz, że mamy dziś solenizantkę? — spytał pan Maciej, patrząc na swe buty.
— Dlatego przyjechałem — odrzekł Waldemar nieco szorstko.
— I na wiązanie nakarmiłeś ją strachem — śmiała się baronowa.
Pan Maciej pochylił głowę. Niespodziewany przyjazd wnuka i jego słowa zaniepokoiły go. Pani Idalia podchwyciła:
— À propos, chciałabym dziś zrobić jaką przyjemność Stefci, żeby ją trochę zabawić. Cóż tak na mnie patrzysz, Waldy?...