— Jak Boga kocham, nie mogę! W głowie mi się trochę kręci. Mój drogi, jeżeli Świrko może spać, to już mnie choć na zawrót głowy pozwól.
— Jedź do domu.
— Ani myślę! Albo mi tu źle? Opowiem wam zaraz historię, którą sobie właśnie przypomniałem.
— Cóż to za historia? — podchwycił Trestka.
Brochwicz rozparł się na kanapie.
— Znacie tego poliszynela? — spytał, kładąc ręce pod głowę i wyciągając nogi.
— Kogo mianowicie?...
— Barona Z.
— Ach, tego, co kupił brylanty aktorce?
— To wy już o tym wiecie?