Waldemar, przetańczywszy ze Stefcią kontredansa319, posadził ją pod grupą olbrzymich palm i rzekł nieco szorstko, jak zwykle, gdy mu na czym zależało:
— Niech mi pani pokaże karnecik.
Stefcia podała mu seledynowy, malowany gracik z maciupcim ołówkiem tegoż koloru. Waldemar przeczytał na okładce:
Lepsza w kwietniu jedna chwilka
Niż w jesieni całe grudnie.
Uśmiechnął się i usiadł obok Stefci na krześle w ten sposób, że odgrodził ją od sali.
— Czy to pani sama wybierała ten karnecik?
— Dostałam go od baronowej.
— Bardzo dobry aforyzm. Mickiewicz dla siebie go widać ułożył, bo jednak czasami jest inaczej. Na przykład u nas wiosenne chwile były złe, nieufne, drażliwe, słowem brzydkie! Dzisiaj są lepsze, a mamy jesień!
— Ale nie grudzień!