— Ach, co znowu! To była glista, nie kobieta.
Stefcia zaśmiała się.
— Wyborny pan jest! Jakże można robić takie porównanie?
— W każdym razie moje jest mniej potworne niż zestawienie pani z Marią Ludwiką.
— Ach! Mam to uważać za komplement i podziękować? Tego musi się pan wyrzec, bo nie dziękuję nigdy za komplementy.
— Ale je pani lubi, co tu gadać! Ode mnie one nie robią wrażenia. Gdyby tak Napoleon...
— O! Niech już pan nie nudzi tym Napoleonem. Czy on mówił komplementy?
— Jemu mówili.
— W każdym razie nie kobiety.
— Ajej! Najwięcej! On miał szaloną wenę, na tuziny liczył wielbicielki! Chce pani, to je wymienię, bo widzę, że pani słaba jest w epoce napoleońskiej.