— Dziękuję, znam ją dokładnie.

— Czy i ze szczegółami?...

— Zdaje mi się.

— No więc egzamin: które wielbicielki były z nim pod Trafalgar366, które pod Berezyną367, a które w wąwozach Somosierra368 — bo on i tam flirtował.

— Niech pan sam na to odpowie i postawi sobie piątkę, a już z góry wołam: brawo!

— I bis?

— Nie, i zapuszczam kurtynę.

To rzekłszy, Stefcia frunęła w drugą stronę palmiarni.

— Dowcipna i umie się bronić — mruknął Trestka.

Dziś Stefcię napastowano ze wszystkich stron. Zaledwo odeszła od Trestki, gdy spotkała się z monoklem swego adoratora z wystawy. Chciała go minąć, lecz posunął się do niej żywo, uprzedzając Waldemara.