— Owszem, bardzo, chociaż mi czasem dokuczał.

— I on ciebie lubi. Przyjeżdżał odwiedzać dziadzia. Pytał się o ciebie, kiedy wracasz, nawet jak na niego bardzo serdecznie. Ale go teraz nie ma w domu. Pojechał do Berlina. Mówił, że po zaręczynowy pierścionek.

— Doprawdy?

— Ale co znowu! Rita go nie chce. Może wtedy za niego wyjdzie, jak się Waldy ożeni. A że to prędko nie nastąpi...

— Dlaczego?

— Bo on niełatwo znajdzie sobie żonę, choć każda chętnie by nią została. A szczególnie teraz Waldy...

Lucia słodkim, cichym ruchem przygarnęła się do Stefci i rzekła niespodziewanie:

— Stefa, bądź ze mną szczera, ja cię tak kocham... bądź szczera.

— Czego chcesz, Luciu? — spytała Stefcia łagodnie.

— Powiedz... ty wiesz, że Waldy się w tobie kocha?