— Nie rozumiem tej wzmianki. Mezalianse w arystokracji naszej bywają gorsze, a morganatyczne małżeństwo może być tam, gdzie się żeni panujący z poddanką lub vice versa412, albo członek dynastii z osobą niższych sfer społecznych, co się zdarza na dworach. W takich razach żona nie nosi nazwiska męża, dzieci również, ponadto nie mogą być spadkobiercami tronu ani dziedzictwa. Jest to zastrzeżone prawem politycznym. Ale do mnie nie może się stosować.
— Pod pewnymi względami... owszem — rzekł wolno i z namysłem książę Franciszek.
Wszyscy spojrzeli na księcia i na ordynata. Pan Maciej, nagle zatrwożony, niespokojnie patrzał na wnuka.
Ale Waldemar pięknym, lecz dumnym ruchem zwrócił głowę do księcia i zapytał wesoło:
— Doprawdy? I jakież to względy? Bardzom ciekaw.
Książę Franciszek utkwił w twarzy pytającego nieprzyjemny wzrok.
— Ordynacja ma swoje prawa wyłączne, które w danym wypadku można wypośrodkować. Jak majątki objęte ordynacją są zawarowane i przez to stają się nietykalne, tak samo i... i...
Książę zająknął się.
— I sam tytuł ordynata zmusza do pewnych obowiązków... że tak powiem... tytularnych zobowiązań.
Książę najwidoczniej nie wiedział, co mówić.