— Dwadzieścia pięć — odparła bez namysłu.
Hrabina popatrzała na nią przez lornetkę, osadzoną na długiej złotej rączce.
— Tak — rzekła z przekonaniem — wygląda pani na to. Lucia mi mówiła, że pani ma dziewiętnaście. Od razu wiedziałam, że to omyłka. Comment donc!73 Bardzo dobrze, że pani nie ukrywa swoich lat. Moja Michala jest w takim razie w wieku pani, chociaż wszyscy myślą, że jest młodsza.
Stefci zadrgały usta śmiechem, w oczach błysnęły iskierki żalu. Spojrzała na siedzącą opodal hrabiankę, zawsze ważną, apatyczną, wyglądającą na starszą siostrę pani Elzonowskiej.
Hrabina mówiła dalej:
— Podobno pani zostałaś nauczycielką nie z zamiłowania?
— Tak, ale zaczynam lubić swą pracę, dlatego głównie, że mam dobrą uczennicę.
Podszedł Waldemar, w ślad za nim hrabia Ćwilecki.
Hrabina krzykliwie zawołała do męża:
— Te voilà!74 Czy wiesz, Auguste? Panna Rudecka ma dwadzieścia pięć lat. Więc nie dziewiętnaście, jak mówiła Lucia. Mamy jednak dobre oko.