Zbyt mu już cięży... Ano, różnej

Potrzeba miary... I ta księga,

Z której się gromki grom wylęga

Na biednych braci, idzie na dno!

W takiej wichurze można snadno96

Dziecko swe stracić już na wieki!

A zatem precz stąd! W świat daleki!

I zwłoki matki rzuci marnie,

Swój dom, swój zawód, swą owczarnię!

Ot, księże, tyle w tobie krzepy!