Legnie niby w szarym płótnie.

nasłuchuje

Furtka skrzypi... Męskie kroki.

biegnie ku drzwiom i otwiera

Tyś to, luby? Dość tej zwłoki!

Brand wchodzi osypany śniegiem, w ubraniu podróżnym, które podczas następnych słów zdejmuje z siebie

AGNIESZKA

zarzucając mu ramiona na szyję

Długo byłeś poza domem,

O, nie odchodź już ode mnie!