Żagiel zdarty już na szmat,

Groźne strzępy w groźnym wirze,

Fala z grzmotem łódź nam liże,

Nie przestaje tryskać, róść,

Jęczy, zda się, każdy gwóźdź,

Śród straszliwych, czarnych chmur

Grzmią lawiny gdzieś od gór.

Zbladło ośmiu mych wioślarzy,

Na ich sinej, trupiej twarzy

Lęk i trwoga, a przy sterze