Ale każdy debiut ma swoje strony rozkoszne, ma jednak i przykre. Nieraz, gdy dwóch chłopców bawi się w woźnicę i w konia, woźnica nie umie powozić, koń musi go uczyć. Po niejakiej chwili konsul począł się namyślać i drapać w głowę.

— Panu o prostą wizę chodzi? — spytał.

— Tak, byle w dobrym gatunku.

— Hm!... Diabli nadali tyle tych pieczęci.

— Palnij pan pierwszą lepszą.

— Ale to trzeba na końcu paszportu?

— Najlepiej trzymać się środka. W Stanach Zjednoczonych są tylko dwie partie: demokratyczna i republikańska, a nie ma trzeciej, dlatego jest źle.

— A tak! tak!

— A pan do jakiej partii należy? — spytałem znienacka.

— Ja?... tego... jakże się nazywa?... Mam przecie gdzieś zapisane, ale na pamięć...