Wyznaję, że zdziwiło mnie trochę, iż Woothrup nie tylko nic mu nie dał, ale pożegnał się z nim jak z kolegą i powiedział mu, że wieczorem jeszcze go odwiedzi. Obdarty robotnik kiwnął głową, zaprosił i mnie na wieczór, na co kiwnąłem głową i wyszliśmy.

Gdyśmy już siedli w buggy547, mówię do Woothrupa:

— Wypadało może coś dać przewodnikowi?

Woothrup spojrzał na mnie ze zdziwieniem:

— Jak dawno pan bawisz w Ameryce?

— Około dwóch lat.

— Ej, wy cudzoziemcy, że też wam potrzeba tyle czasu, zanim choć trochę poznacie nasze społeczeństwo!

— Alboż co?

— Nic, zobaczysz pan wieczorem.

— Ach, wieczorem mamy być u tego robotnika?