— Cóż się stało?
— Smutek tam lęgnie się ze zgrozą — prawił Augustynowicz.
— No gadajże, co się stało?
— Nieszczęście!
— Jakie?
— Okropne!
— Wasilkiewicz, powiedz za niego po ludzku!
— Władza uniwersytecka zamknęła nasz klub. Ktoś doniósł, że się tam studenci zbierają.
— O której się to stało?
— Dwie godziny temu.