— Nie o to chodzi...
— Właśnie, że o to, kochany panie! A gdybym też odpowiedział brzydka jak noc! czy byłbyś pan ciekawy ją poznać? Nie!... nie, na proroka!
— Jestem Pełski, kuzyn jej...
— A ja wcale nie jestem jej kuzynem!
Przybyły zmarszczył czoło.
— Pan mnie nie rozumiesz lub żartujesz!...
— Wcale nie, chociaż pani Wizbergowa zawsze to samo utrzymuje. Ale pan nie znasz pani Wizbergowej? przednia kobieta! Tym się odznacza, że ma córkę, choć to nic wielkiego mieć córkę; przy tym bogata, jak Jowisz?
— Panie!
— Otóż słyszę kroki na schodach, idzie Szwarc — nie? założę się z panem, że to Szwarc. O co?
Istotnie, drzwi się otworzyły, wszedł Szwarc.