— Mój tłuszcz — odrzekł — mógłby chyba na nowo rozniecić pożar.

Ale Nero miał co innego na myśli, szukał bowiem w duszy ofiary, która by naprawdę mogła zaspokoić gniew ludu, i znalazł ją.

— Tygellinie — rzekł po chwili — ty spaliłeś Rzym!

Po zgromadzonych przebiegł dreszcz. Zrozumieli, że cezar tym razem przestał żartować i że nadchodzi chwila brzemienna w wypadki.

A twarz Tygellina skurczyła się jak paszcza psa gotowego kąsać.

— Spaliłem Rzym z twego rozkazu — rzekł.

I poczęli patrzeć na siebie jak dwa demony. Nastała taka cisza, że słychać było brzęk much przelatujących przez atrium.

— Tygellinie — ozwał się Nero — czy ty mnie kochasz?

— Ty wiesz, panie.

— Poświęć się dla mnie!