— Wąż.
— A język jego niechaj stanie się czarny!
— Czarny.
— A oczy niech mu uciekną w tył głowy!
— W tył głowy.
— I niech chodzi piętami do góry!
— Ha! piętami do góry.
Nie tylko Staś, ale i Kali gryźli wargi, by nie wybuchnąć śmiechem, a tymczasem zaklęcia powtarzały się coraz straszniejsze, kołowrotek obracał się tak szybko, że oczy nie mogły za jego obrotami nadążyć. Trwało to dopóty, dopóki stary Murzyn nie stracił zupełnie sił i oddechu.
Wówczas siadł na ziemi i przez jakiś czas kiwał głową na obie strony w milczeniu. Po chwili jednak podniósł się i wziąwszy nóż naciął nim skórę na ramieniu Kalego, i umazawszy jego krwią kawałek wątroby koźlęcej wsunął go w usta M’Ruy, drugi zaś kawałek umazany we krwi króla, w usta Kalego. Obaj połknęli je tak szybko, że aż zagrały im krtanie, a oczy wyszły na wierzch, po czym chwycili się za ręce na znak wiernej i wieczystej przyjaźni.
Wojownicy zaś poczęli wołać z radością: