— Na świętą mąkę ofiarną! — zawołała żona piekarza. — Ten urwis do mnie śpiewa i mnie tu chce zbałamucić!... A nie pójdzieszże ty do domu, utrapieńcze?!

Promienisty, chcąc ją przekonać, że nie jest zwykłym śmiertelnikiem, zaświecił tak, że od jego blasku zajaśniała ziemia i powietrze — lecz Eryfila widząc to zawołała:

— Schował nicpoń latarkę pod chleną i za jakiegoś boga mi się tu podaje! O córko możnego Diosa54! Podatkami umieją nas cisnąć, a nie ma za to nawet straży scytyjskiej w mieście, która by takich wartogłowów do kozy brała!

Apollo nie dał za wygraną i śpiewał dalej:

Ach, otwórz ramiona białe,

Ja ci wieczystą dam chwałę...

Nad wszystkie w niebie boginie

Imię twe w świecie zasłynie —

Ja nieśmiertelność dam tobie,

Jak cię tak, piękna, ozdobię