Pięć małych dzwonków przeraźliwie wrzasło
Zbitą gromadą...
I grają zrodzone z spiżu tony,
Porwane wichru zawrotną falą,
Pełzają po szczytach gór i borów,
Aż wkońcu się kładą
Na wyciągniętą dal ugorów
I gasną w trawach siną pochłonięte dalą...
— — — — — — — — — — — — — —
Mrok już zapadał...