Sen długi wszystkich zmysłów, uczucie przesytu.

Drobną rączką spłoniony Amor skrywa lica

I puszcza złotą strzałę w bezkresy błękitu.

Kiedy rosy spadną

Krąg wody jakąś niewidzialną ręką

Rzucony między traw sploty na łące,

Całując falą kwiatów stopy drżące

Utworzył w ziemi zatokę maleńką.

Codzień, gdy róże zapalą się świtu

Przez traw gęstwinę, kwiatów wonne sady