Martwe — świecące jak złote kryształy —

Okropne oczy! Na dole tłum bosy

Nędzarzy zewsząd ciśnie się i tłoczy —

Wrzask — jęki — wycia. Wychudłych tysiące

Ramion wskazuje na źrenice lśniące

Tajemnych oczu — A te wielkie oczy

Mgłą zaszły białą i dwie łzy z pospiechem

Spłynęły w przepaść — — — Tłum zahuczał śmiechem...

Tryumf

Ciemność bez kresu — głusza nieskończona,