Na dnie w szczelinie rozpękniętej skały

Trup leży siny — — — księżyc zczerniał blady,

Ciemno — i jęczą znów wilków gromady.

Wiersze różne

O zmierzchu

Gdy mrok się szary do mej izby wtoczy,

Po kątach wizye wyprawiając zdradne,

Głowę skroniami na poduszki kładnę,

Zamykam mocno powiekami oczy.

Lecz próżno chciałbym, ciszą kołysany,