Aż w końcu melodyą rozpaczną wybucha,

Co kryje w swej głębi tragedyę istnienia

I ból bezsłonecznych walk i wzlotów ducha.

Drga fala... w niej dźwięków kołyszą się krocie,

A pieśń, niby sępów żarłocznych gromada,

Z tajemnym poszumem czarnych skrzydeł w locie

Na duszę mą z bólu konającą spada...

Dźwięk gaśnie! — dzwon świata zasępił się szary

I znowu w dal siną, bezbrzeżną i ciemną,

Ma dusza się wlecze przez głuche obszary,