Gdzie pustka na martwych ugorach się ściele.

Ma dusza się wlecze w dal siną i ciemną,

A kiedy ku górze wyciągnie ramiona,

Uderza o dzwonu kopułę tajemną

I znowu upada na ziemię i kona...

A wówczas dzwon świata trącony u szczytów,

Wydaje dźwięk cichy, co rośnie i rośnie,

Przybywa mu jęków i płaczów i zgrzytów

I huczy w tej próżni stężałej rozgłośnie.

Rozchodzi się w kręgi, w akordy się zmienia,