Świat ludziom obcy, a dla mnie znajomy.

Co chwila postać nowa się wyłania,

Siadły na brzegu mojego posłania.

I rozpoczęły się dziwne narady...

Wiatr jęczy... deszcze dzwonią w moje okno

Czuję, jak drzewa gdzieś na dworze mokną,

Jak za chmurami księżyc kona blady,

Knujemy zemstę okrutną!

Duchy choć rozmów naszych nikt nie słyszy

Coraz to senniej, tajemniczej, ciszej