Szeptają w ucho... sen idzie... jak smutno.

Poszedłem w pomoc wszystkich duchów zbrojny

Dziwnie wzburzony, z bijącymi tętny.

Już w progu spotkał mię jej wzrok spokojny,

A taki jasny i taki ponętny,

Jak dno jeziora, gdy świt na nie padnie,

Zaklęte skarby odkrywając na dnie.

I byłbym zemścił się, lecz duchy psotne

Na jej spojrzenie wszystkie mię odbiegły,

Jedne w jej oczach jak szatanki legły,