Przekwita jeszcze gorące wspomnienie

Tych ranków, słońcem złotych nieskończenie,

Gdy las w ptaszęcych rozgrał się piosenkach.

Pośród ugorów tuman biały tańczy,

Rdza sina stawy powlekła po wierzchu,

Nocą jęk wichru wstaje opętańczy,

Widma po polach włóczą się o zmierzchu.

W pożółkłych wierzbach, marzących o wiośnie.

Drzemie bolesna, tajemnicza skarga

Na ciemne noce, w których wicher targa