Zwisa las długi, gęsty lśniących stalaktytów.

Krople sączą się cicho ze ścian i ze szczytów,

Tajemnym szmerem wnętrze napełniając groty.

Szczeliną skalną wpada promień słońca złoty,

Niosąc z sobą łagodne oddechy błękitów.

W kraju wizyj2 i czarów, tajemniczych mitów,

Błąka się moja dusza i płacze z tęsknoty.

A łzy ze ścian dużymi kroplami się sączą,

Skrząc się w blaskach tęczowych od promieni słońca,

Z łez rosną stalaktyty, zlewają się, łączą,