A szumże mi — szum melodio przebudzonych drzew!

Chłonę w siebie niby w muszlę ten rozgłośny śpiew.

Jakiś dech rozpiera piersi — hen w gwiaździsty łan

Rzucam myśli, dźwięki, słowa w rozhukany tan,

I pieśń śpiewam — taką górną, wielką, niepojętą...

Czuwaj duszo! Już się zbliża tajemnicze święto!

Wicher porwał się jak wściekły z wąwozów i traw,

Wzburzył do dna i zamącił śpiący leśny staw,

Rozbił brudną smugę wody o skalisty zrąb,

jak kula wpadł znienacka w ciemną boru głąb.