Mnie, który jeden nad kwiatami władam,

Słyszę sen lilii, kiedy w wieczór rośny

Zamyka kielich — ten dzieciak nieznośny

Pragnie odebrać wszystko, co posiadam.

Zwołałem elfy, krasnoludki, gnomy,

Duchy zrodzone w zmierzchu i psotnicze

I wszystkie inne, których nie wyliczę,

Świat ludziom obcy, a dla mnie znajomy.

Co chwila postać nowa się wyłania,

Siadły na brzegu mojego posłania.