Już w progu spotkał mię jej wzrok spokojny,

A taki jasny i taki ponętny,

Jak dno jeziora, gdy świt na nie padnie,

Zaklęte skarby odkrywając na dnie.

I byłbym zemścił się, lecz duchy psotne

Na jej spojrzenie wszystkie mię odbiegły,

Jedne w jej oczach jak szatanki legły,

Kusząc... a inne rozbawione, lotne

We sploty włosów ukryły się tłumnie,

Błyszczące oczko obracając ku mnie.