Puchną nogi i ciało3 wciąż wyżej —
W snach uparcie majaczy się chleb,
Siwa głowa pochyla się niżej,
Z ust bezzębnych posypał się szept.
„W tym miasteczku, gdziem mieszkała4 panną5,
Żyje człowiek, co pamięta mnie,
On na pewno by nam pomóc pragnął,
Choć i jemu też jest dzisiaj źle.
Moje dzieci, bądźcie trochę ciszej,
Niech mi Sabcia okulary da,