Wylatuje ptak w niebo, nić na ziemię pada:

Z wielkim okrzykiem poklask dała mu gromada.

Już miał Meryjon strzałę nasadzoną pióry1672,

Łuk wyrwał z ręki Teukra, wymierzył do góry,

Bogu zaś, co w niechybnej strzały puszcza mierze1673,

Pierworodne jagnięta ślubuje w ofierze,

I ptaka bystrym koła kreślącego lotem,

Pod niebem, w środek skrzydła utrafia swym grotem.

Ten niedługo przy stopach upadł Meryjona.

A biedny gołąb ranny, wprzód niżeli skona,