Morzem, lądem, jak zechcesz; a przy takiej straży
Nikt się na ciebie ręki podnieść nie odważy».
Po tej rozmowie lekkim skokiem na wóz wsiada,
Bierze bicz z ręki starca, lejcem żywo włada,
A i w muły, i w konie wlewa zapał nowy.
Widzą przed sobą wieże i głębokie rowy,
Tam ucztę gotowały straż mające Greki1721;
Im przesłodki sen Hermes spuszcza na powieki.
Już wrzeciądze1722 odjęte, już otwarta brama
Z bogatymi darami wprowadza Pryjama.