To rzekł i długą dzidą zgubny cios wymierza,

W koniec Parysowego utrafia puklerza;

Choć twarda miedź, tęgiego ciosu nie odpiera,

Przebija puklerz196 dzida i kirys197 przedziera,

I z boku wedle wnętrza szatę mu przewierci:

Schylił się zręcznie Parys i wydarł się śmierci.

Zatem z pochew Menelaj miecz wyrwawszy silny,

Uderzył nim w przyłbicę. I ten raz był mylny;

Strzaskana w sztuki głownia na ziemię upada.

Patrzy w górę, na niebo, w żalu się rozjada: