Przecina rzemień, jaki zarżnięty wół daje;

Tak goły szyszak w ręce Atryda zostaje,

Który on, kilkakrotnie zakręciwszy, ciska,

A wierni go podnieśli słudzy z bojowiska.

Chwyta broń, nowy zamach na Parysa czyni,

Lecz go łatwo ratuje Kiprys, jak bogini:

Uniósłszy okrytego gładysza mgłą ciemną,

Sadza na łożu tchnącym wonnością przyjemną...

Atryd podobny do lwa, kiedy się rozhuka,

Biega pośród zastępów i Parysa szuka,