I oba jego końce złotem przyozdobił.

Ten łuk napina Pandar i do ziemi chyli;

Wierni go towarzysze tarczami okryli,

Aby go pierwej greckie nie postrzegły męże,

Niżeli zgubnym grotem Atryda dosięże.

Nie używaną jeszcze strzałę wziął w kołczanie,

Strzałę, co tylu bólów przyczyną się stanie,

Piórami nastrzępioną, raniącą straszliwie,

Umiejętnie na tęgiej nakłada cięciwie,

A likijskiemu bogu220, co strzela z daleka,