Natychmiast Pandar głosem radosnym zawoła:
— «Trojanie! Wróćcie nazad272, stawcie mężnie czoła!
Ranny najwaleczniejszy mąż między Achiwy273
I niedługo przeżyje postrzał z tej cięciwy,
Jeżeli sam bóg łuku z Liki i mnie zwabił».
Tak triumfował Pandar, ale go nie zabił.
Cofa się za wóz Tydejd i wzywa Stenela274,
Najwierniejszego sobie w życiu przyjaciela:
— «Chodź, kochany Stenelu, daj ratunek wczesny275,
I wyrwij mi czym prędzej z barku grot bolesny».