Chciał więc twą niedojrzałość przeze mnie prowadzić,

Byś umiał dzielnie walczyć i rozsądnie radzić.

Synu! Nic mnie od ciebie oderwać nie zdoła,

Ni choćby zetrzeć zmarszczki chciał bóg z mego czoła,

Wrócić kwitnącą młodość, jaki wtenczas byłem,

Gdy dla niechęci ojca Grecyję rzuciłem...

Uciekałem przez wielkie Grecyi płaszczyzny,

Aż wreszcie obaczyłem Ftyjotów grunt żyzny,

I w trzody zamożysty633, i obfity w zboże.

Nic z Peleja przyjęciem zrównać się nie może,