Kochał mnie, jak dla syna człowiek ma kochanie,

Gdy wpośród zbiorów ojcem na starość zostanie.

On mnie bogactwy, on mnie chwałą przyozdobił,

On dał berło i królem Dolopów mnie zrobił.

A ty, czym dzisiaj jesteś, Achillesie boski,

To najwięcej sprawiły moje czułe troski.

Jam cię zawsze na obiad do stołu prowadził:

Pókim cię na kolanach moich nie posadził,

Nie chciałeś brać pokarmu. Jam do ust przytykał

Czaszę, jam dawał sztuczki, któreś ty połykał.