Częstoś na szatę pokarm rzucił z ust dziecięcych.

Przykrość w pielęgnowaniu twych lat niemowlęcych

Znosiłem w tej nadziei, że gdy bóg przeszkodził,

Ażeby się potomek z mych bioder urodził,

Ciebie, plemię Peleja, za syna przyswoję,

I ty przeciw nieszczęściu wesprzesz starość moję.

Uśmierz się Achillesie! Jaki zakał634 szpetny,

Gdyby był niezbłagany umysł tak szlachetny!

Bogowie, wyżsi od nas cnotą, stopniem, władzą,

Jednak ludziom grzeszącym ubłagać się dadzą,