Nie mógł nie uczuć Tydejd, choć na chwilę, trwogi.
Mówi do Odyseusza: — «Przyjacielu drogi!
Na nas to mężny Hektor idzie tak zażarcie!
Ale stańmy i dzielne dajmy mu odparcie»!
Rzekł i pocisk z ogromnej wypuścił prawicy.
Nie chybił, w Hektorowej czub trafił przyłbicy,
Jednak czoło nie tknięte, skóra nie przeszyta,
Wstrzymał cios szyszak, miedzią miedź była odbita
Od Feba745 miał go Hektor, z jego łaski żyje,
Lecz wziąwszy raz746 tak srogi, między swych się kryje.