Upada na kolana, ręką się podpiera,

A mgła cień gęsty w oczach jego rozpościera.

Tymczasem, kiedy kroki wyskoczył wielkiemi

Tydejd, aby utkwioną dzidę podjąć z ziemi,

Hektor przyszedł do siebie. Zaraz na wóz wsiada

I śmierci unikając, między swoich wpada;

Wierni go towarzysze otoczą gromadnie...

Wtenczas Parys, za słupem747 ukrywszy się zdradnie,

Wyniesionym na Ila starożytnym grobie

(Niegdyś lud starość jego miał za chwałę sobie),