Lecz w tym rycerzów tłumie, bijących się srodze,

Ajnejasz i król Krety, dwa najpierwsze wodze,

Wszystkie siły zbierają, zręczni bronią władać

I oba chcący sobie śmiertelny cios zadać.

Pierwszy Ajnejasz rzucił grot na przeciwnika,

Ale ten go postrzegłszy, przed śmiercią unika:

Choć silną ręką ciśnion, krwi pocisk niesyty

Chybił, zawarczał tylko i drży w ziemię wbity.

Wódz Krety zgubnym dosiągł Ojnomaja razem,

Przebił puklerz, wnętrzności wyciągnął żelazem.