Wedle1031 skroni straszliwym jęczała odgłosem,

Dłoń słabnie pod ciężarem wielkiego puklerza1032,

Jednak z miejsca nie mogli wyruszyć rycerza.

Zatchnęły mu się piersi tak, że ledwie zieje1033,

Z członków jego pot słonym strumieniem się leje,

Jedne odeprze, leci druga dzida skorsza1034;

Zemdlał1035, coraz się więcej jego stan pogorsza.

Muzy! Które dzierżycie dom Zeusa święty,

Mówcie, jak płomień greckie zapalił okręty!

Na dzidę, którą Ajas walecznie się składał,