Gdy od siekier padają dęby z wielkim grzmotem:
Z takim jęczą przyłbice i tarcze łoskotem,
Gdy w nie dzidy i miecze, i ogromne głazy
Gęsto powtarzanymi uderzają razy.
Tak były Sarpedona zmienione ostatki1105,
Iżby go własnej oko nie poznało matki:
Od głowy do stóp groty1106 i piaskiem okryty.
Oni zajadłe przy nim rzucają dziryty1107.
Ile się much uwija latem w tej godzinie,
Gdy słodkim pasterz mlekiem napełnia naczynie,