Gdy na wozie Hektora trzyma lejce świetne,

Ogromny kamień w czoło uderzył szlachetne:

Odarł brwi, kości złamał i wybił mu oczy.

Rycerz z wozu jak nurek na ziemię się toczy

I na piasku, bez duszy, swe członki rozciąga.

Wtedy się z niego Patrokl w te słowa urąga:

— «Zręcznyż to mąż, który się tak lekko zanurza!

Choćby najgwałtowniejsza morzem tłukła burza,

On między wały1118 z nawy1119 zniżyć się gotowy

I obfitymi gości nakarmić połowy.