Słudzy wodza ogromne naczynie nalali;
Suchym podsycon drzewem już się ogień pali
I wkoło miedź ogarnia płomieniem gorącym.
A skoro wrzeć zaczęła woda w kotle brzmiącym,
Myją ciało i maszczą w pachnące oleje;
Długo oszczędzon drogi sok w rany się leje.
Potem kładą na łożu: od głowy trup cały
Okrywa1281 prześcieradło miękkie i płaszcz biały.
A kiedy noc rozwlekła ponure zasłony,
Przy Achillu Patrokla płaczą Myrmidony1282...