Biorąc trzody, krew leją niewinnych pasterzy.

Głos boju gdy rycerze radzący usłyszą,

Wsiadają na swe wozy, piersi zemstą dyszą,

Lecą na bystrych koniach, aż w niedługiej chwili

Nieprzyjaciół pędzących zdobycz dogonili.

Wszczyna się bój nad rzeką: tamci walczą stale,

Obie rażą się strony w okrutnym zapale...

Ta strona ciągnie trupy, tamta ją odpycha.

Wszystko pod boskim dłutem żyje i oddycha.

Tamże wydał przemyślny bóg obszerne pole: